reklama

wtorek, 30 czerwca 2015

Plan - Patrycja Gryciuk

Patrycja Gryciuk – polska pisarka, fotografka i nauczycielka. Z zawodu nauczyciel i filolog romański.
Od dziecka marzyła o tym by zostać pisarką. Jej pierwsze teksty zaczęły powstawać już w szkole podstawowej.  Po ukończeniu  studiów wiele podróżowała. Mieszkała m.in. we Francji, Hiszpanii i Stanach Zjednoczonych. Zebrane w tym czasie doświadczenia, poznani ludzie i miejsca zaowocowały napisaniem jej pierwszej książki pt. „Plan”. Obecnie skończyła prace nad kolejną powieścią zatytułowana „450 stron”, która ukaże się nakładem wydawnictwa Czwarta Strona w sierpniu tego roku.
Patrycja Gryciuk obecnie mieszka we Francji. Ma męża i dwóch synów. Często podróżuje, zawsze z aparatem fotograficznym i książką. Jest entuzjastką ekologii i idei slow-life.

A teraz przejdźmy do recenzji:

Siedemnastoletnia Anna Smith to Polka, która po wygraniu prestiżowego konkursu dostaje stypendium na Oxfordzie, na wydziale architektury. Nawiązuje znajomość z kilkoma studentami między którymi znajduje się Lorcan.

"Miał jasne blond włosy, rozwiane jak przez wiatr, i wielkie, chłopięce, niebieskie oczy, które przyciągały mój wzrok jak magnes..... Niesamowity, powalający uśmiech."

Lorcan staje się najlepszym przyjacielem Anny, jej powiernikiem, bratnią duszą oraz częścią jej świata. Kiedy po ośmiu miesiącach w końcu wyznaje  Annie swoje uczucia do niej, zawał jego ojca zmusza go do opuszczenia ukochanej i wyjechania do domu. I wtedy...Dziwne zaproszenie na bal talentów stawia na drodze Anny, nieziemsko przystojnego miliardera Siergieja.

"I wtedy go zobaczyłam.... Wysoki brunet. Bardzo krótkie włosy, dobrze zbudowany. Przystojny. Jasnoniebieskie oczy, gładkie usta. Piękny, porywający, fantastyczny. Idealny, po prostu idealny."

Anna bardzo szybko zakochuję się w Siergieju z wzajemnością jednak odrzucony Lorcan postanawia walczyć o swoją miłość. Czy wygra?

W tej książce znajdziemy wszystko: romans, kryminał, sensację, i to jest w niej najlepszego. Młoda dziewczyna dopiero co wkraczająca w dorosłe życie poznaje miliardera, który dla niej zrobiłyby wszystko. Drogie prezenty, kolacje w ekskluzywnych restauracjach. Paryż, Nowy York to dla niego żaden problem. Mogłoby się wydawać, że będzie żyć jak księżniczka w bajce ze swoim księciem, niestety życie nie jest tylko kolorowe. Siergiej to poważny biznesman i nie każdemu podobają się jego pomysły dotyczące ekologii oraz biopaliw na świecie. Ekoterror wkracza małymi kroczkami do ich świata. Zaczyna się ucieczka i walka o ich własne życie ale również o miłość, bo czy można kochać dwóch mężczyzn jednocześnie ?

Jestem pod wrażeniem tej książki i gdybym nie wiedziała, że to debiut to nawet przez myśl mi by to nie przeszło. Aż nie wiem co napisać! Czytałam ją w każdej wolnej chwili, minucie, sekundzie... Bohaterowie są tak świetnie opisani, że wręcz stają się namacalni i bardzo łatwo ich sobie wyobrazić. Lorcan i Siergiej - dwoje samców alfa, zakochanych w tej samej kobiecie… Ja zawszę tracę wiele nerwów czytając o trójkątach miłosnych i uwierzcie, że i tym razem było mi strasznie trudno ponieważ, naprawdę polubiłam ich obu. Każdy z nich miał cechy, które moim zdaniem powinien mieć idealny życiowy partner. Strasznie irytowała mnie za to postać Anny ale to wszystko można zwalić na karb jej młodego wieku. Jej samolubne zachowanie, niszczyło  ją, jak i kochających ją mężczyzn. Kto zagości w sercu Anny na wieki? Tego dowiecie się czytając "Plan".

W książce zostaje również poruszony dość ważny problem ekologii na świecie. Mogłoby się wydawać to kiepskim pomysłem do powieści ale tak nie jest. Poznajemy wszystko dogłębnie od podszewki i jest to tak umiejscowione w fabule, że ani chwili nie wydaje nam się to nudne, a staje się wręcz fascynujące. Tym bardziej, że ten temat dotyczy nas wszystkich a nasze miejsce na ziemi nie powinno być nam obojętne.

Autorka nie raz zaskakiwała mnie, bo gdy już dowiadywałam się czegokolwiek, za chwilę pojawiały się kolejne tajemnice, akcja goniła akcję, nie pozwalając mi się zatrzymać ani na chwilę. Ta książka to ciągła jazda kolejką górską. Czytając ją miałam ochotę w pewnych momentach krzyczeć z bezradności, że nie mogę nic zrobić. Nie raz czułam także łzy pod powiekami.

Podsumowując: polecam tą książkę każdemu kto lubi szybką akcję, chwile grozy, sensację oraz tym którzy chcą poznać siłę prawdziwej miłości. Niczego wam w tej książce nie zabraknie.


Za przeczytanie tej wspaniałej książki dziękuję autorce oraz mam nadzieję, że będę miała możliwość zrecenzować jej kolejną powieść "450 stron".

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Dotyk ciemności - C.J Roberts


Czy zastanawialiście się kiedyś co by było, gdyby w biały dzień, ktoś wbrew Waszej woli porwał Was i uwięził? Gdybyście nagle zostali skazani na łaskę osoby bezwzględnej, pozbawionej wszelkich ludzkich odruchów i pragnącej jedynie zemsty? Gdybyście stali się środkiem do celu, pionkiem w grze której nie rozumiecie?  Dopóki nie usłyszałam o tej książce do głowy by mi coś takiego nie przyszło, a teraz... 

Poznałam tą historię już ponad dwa lata temu i gdy tylko nadarzyła mi się okazja, by odkryć ją na nowo, nie wahałam się ani chwili. Okładka hipnotyzuje i przyciąga wzrok. Pomyślałam więc, że spróbuję raz jeszcze.  Czy żałuję powrotu do tej mrocznej, wyniszczającej psychikę historii? Zaraz się o tym dowiecie.

Livvie jest młodziutką kobietą, która pewnego dnia wpada w oko Calebowi. Nie jest to jednak ten typ zainteresowania jaki znamy z najbardziej popularnych teraz erotycznych romansów. Caleb ma plan, a śliczna Livvie ma być dla niego jedynie środkiem do celu. Jego celem jest zemsta, która zawładnęła jego życiem tak bardzo, że niczego poza nią nie widzi. I tak zaczyna się historia dwójki najbardziej mrocznych bohaterów jaką kiedykolwiek miałam okazję poznać.

Trudno napisać cokolwiek o tej książce bez spoilerowania. Nie chcę odbierać Wam „przyjemności” z czytania cytatami i streszczaniem treści, bo zapewne każdy z Was inaczej wyobraża sobie co jest w „głębi” tej książki. Chciałabym byście dowiedzieli się tego sami. Gdy ja pierwszy raz usłyszałam o The Dark Duet – to oryginalny tytuł, spodziewałam się zupełnie czegoś innego. Myślałam, że to po prostu kolejny Grey albo Cross z nutką większej ilości BDSM, może bardziej sugestywnie i odrobinę ostrzej napisane… Jakże się myliłam. Sceny, które opisuje autorka przyprawiają praktycznie o palpitacje serca. Bywały chwile, że musiałam przerwać czytanie by złapać oddech i otrząsnąć się choćby na sekundę z tego popieprzonego świata. Ciekawość jednak nie dawała mi oderwać się od książki na dłużej i po chwili znowu dopadał mnie „Dotyk ciemności”.

Najbardziej w tej historii przeraża mnie to, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. Kobiety porywane są i zmuszane do najróżniejszych rzeczy. Niewolnictwo i niewolnictwo seksualne są na porządku dziennym w wielu krajach, a my nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Poszperałam trochę w internecie i to co znalazłam przeraża mnie jeszcze bardziej.

Uczucie, które „rodzi się” między głównymi bohaterami jest dla nas czytelników tak niezrozumiałe, że aż nierealne, a jednak… Autorka opisuje ich emocje w taki sposób, że wręcz można poczuć wszystko na własnej skórze. Od nienawiści, po euforię, rozkosz, obrzydzenie… Cała gama emocji, która tak naprawdę nie powinna nawet stać koło siebie. Słyszeliście może jednak o syndromie sztokholmskim? Jeśli nie, to zachęcam do zapoznania się z tym terminem, a wtedy może część z Was zrozumie co mam na myśli.

„Dotyk ciemności” to nie jest nic co do tej pory czytaliście. Ta historia rozwali Wam psychikę, zrobi w głowie totalny mętlik. Ja do tej pory oglądam się za siebie gdy wieczorem wracam z pracy i… to jest „najlepsze”, za każdym razem zastanawiam się czy oby na pewno nie chciałabym by ktoś szedł za mną, a może jednak bym chciała? To właśnie zrobiła ze mną ta książka. Jej treść dociera do tych zakamarków naszego umysły o których możliwe, że nawet nie mieliście pojęcia. Nie jest to pozycja dla każdego i nie będę polecać jej osobom, które lubią ckliwe romanse z happy endem. Tutaj tego nie znajdziecie.

Ja jednak z ręką na sercu przyznaję, że to jedna z lepszych książek jakie kiedykolwiek czytałam. Całość historii napisana jest lekko i czyta się ją naprawdę szybko. Ja pochłaniałam wręcz kolejne strony jak szalona. Wciągająca od pierwszych zdań, a pomysł na nią dla mnie, jako zakochanej w erotycznych romansidłach - genialny ale jakże inny od wszystkiego co do tej pory miałam przyjemność czytać. 

„Dotyk ciemności” zajmuje u mnie miejsce zaraz za Greyem do którego, jak zapewne wiecie, mam stosunek nieobiektywny, bo mam na jego punkcie po prostu bzika. Nie mylcie jednak tych dwóch pozycji, to zupełnie inna „bajka”.

Podsumowując: czekam na część drugą z niecierpliwością, bo pierwsza nie pozostawia złudzeń. Czytając ostatnie zdania praktycznie nie oddychałam, czekałam na zwrot akcji, że wszystko skończy się tak jak sobie wymarzyłam… Nic tutaj jednak nie jest takie jakie byście chcieli by było.

Odważysz się by „Dotyk ciemności” pochłoną i Ciebie? Ja się odważyłam i czytelniczkom lubiącym mroczne, nieodgadnione i erotyczne klimaty, naprawdę POLECAM!

Premiera już 1 lipca!

Za możliwość przeczytania książki przedpremierowo, dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.


czwartek, 25 czerwca 2015

P@n Wilk i Kobiety - Jarosław Wilk

"P@n Wilk i kobiety" - Jarosława Wilka to erotyk, napisany z perspektywy mężczyzny. Książka powstała na podstawie bloga, który został założony w 2013 roku .
Tytułowy Wilk to seksowny facet po 40, typowy samiec Alfa, wie czego chce od kobiety, a one mu to ochoczo dają. Jest perwersyjny i zboczony, ale również romantyczny i zabawny.

A teraz przejdźmy do tego o czym jest ta książka. Opowiada o mężczyźnie, który stracił swoją wielką miłość, przez co rzucił się w wir internetowych randek.
Wilk po stracie miłości zaczął wdawać się w znajomości z różnymi kobietami. W książce poznajemy ich aż jedenaście. Każda z nich miała okazję doświadczyć romansu (jeśli można to tak nazwać) z Wilkiem. Mamy tutaj różny przekrój kobiet, jednak żadna z nich nie podbiła serca Wilka na tyle, żeby w nim zagościć na stałe. Możemy też poznać okres szaleńczej miłości Wilka poprzez opowieści kota - Mruka.

Poznajemy życie seksualny bohatera bez żadnego tabu, przyjaźń z kobietami oraz samotność. Nie zabrakło również walki o córkę, która jest dla Wilka -można to nazwać - sensem życia. Dowiadujemy się o śmierci jednego z rodziców, chorej przyjaciółki, a nawet mamy poruszony temat impotencji. 

Jednak czy takie życie może zadowolić mężczyznę, który zaczyna marzyć o prawdziwej bliskości drugiego człowieka ?

Czytając tą książkę śmiałam się do łez. Nie ukrywam, że książka zaczyna się dość mocnym akcentem i miałam ochotę po kilku stronach rzucić ją w kąt, jednak czytając dalej nie mogłam się od niej oderwać. Poznawanie świata oczami mężczyzny jest naprawdę bardzo interesujące. Możemy się dowiedzieć że: 

" -Kobiety są jak tramwaje. Jedne odchodzą, kolejne przychodzą".

Lub, że mężczyźni też mają strefy erogenne i receptory: 

"-Stąd, że ja też mam skórę, miejsca erogenne. O chuju przez wrodzony takt i kulturę nie wspomnę. "

Czytając " P@n Wilki i Kobiety" miałam ochotę (delikatnie mówiąc) wziąć Wilka za łeb i trzymać pod zimną wodą, dopóki nie otrząśnie się i nie weźmie w garść.

Zdecydowanie polecam tą pozycje. Jeśli chcecie dowiedzieć się o czym myśli facet podczas randki lub stosunku, pośmiać się do łez i poznać życiowe mądrości facetów, to jest to książka jak najbardziej dla Was.

Już nie mogę się doczekać kolejnych części – naprawdę!

P@n Wilk to skurwysyn czy romantyk? Według mnie kawał skurwysyna reszta romantyka.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorowi. 

środa, 24 czerwca 2015

Anioł na ramieniu - Anna Daszuta

"Anioł na ramieniu" - Anny Daszuty to kolejny debiut naszej rodaczki, który wpadł w moje ręce. Ostatnio czytam ich naprawdę wiele i jak do tej pory się nie zawiodłam. Czy tak było i tym razem?. Książa ta to thriller z wątkiem erotycznym (brzmi świetnie) Bardzo lubię taki gatunek literacki gdyż skrywa on wiele tajemnic i niespodzianek dla czytelnika.

Teraz troszkę o samej fabule. Adelina Gelans to młoda i bardzo atrakcyjna kobieta , której nie sposób się oprzeć. Wychowuje samotnie córeczkę – Julcię, gdyż jej ojciec okazał się nieudacznikiem (skąd ja to znam?). Jej "towarzyszką" jest mieczonośna anielica - Cheru, którą ja odbierałam jako głos zdrowego rozsądku,którego Adelina jednak nigdy nie słuchała. Pewnego razu, za namową swej przyjaciółki Emilki, zakłada konto na portalu randkowym i tam poznaje Jana (!!!).

Jan, Jan, Jan… wiemy o nim stosunkowo niewiele ale wystarczająco by wyrobić sobie o nim zdanie. Jan uwielbia seks, jest chamski, arogancki, potrafi też uderzyć kobietę.  Jego życiem żądzą tajemnice i niebezpieczna Anastazja. Swoje podejście do kobiet zawdzięcza matce alkoholiczce i babci , która podsycała w nim nienawiść do rodzicielki. Ale czy to cała prawda? Gdy poznaje Adeline czuje, że jest to dla niego szansa na lepsze życie ale to jednak nie będzie takie łatwe. (wielu z Was w tym momencie wszystko skojarzy się ze słynnym Greyem ale uwierzcie mi, że tutaj mamy zupełnie co innego)

Jana i Adeline połączy chory , toksyczny układ. Inaczej niestety nie można nazwać relacji Pana i Władcy oraz kobiety, która cierpi na własne życzenie. Tak właśnie myślałam do połowy tej książki, jednak im dalej, tym bardziej odkrywamy Jana i  jego sekrety. Uczucie między bohaterami przechodzi na wyższy poziom, oboje czują do siebie dużo więcej niż zapewne powinni, a po kilku poznanych tajemnicach i koszmarach z przeszłości Jana, lepiej rozumiem jego zachowanie względem tej pięknej kobiety. Nie do końca rozumiem jednak Adeline, która podejmuje czasami najgorsze decyzje z możliwych (ale któż to zrozumie nas kobiety  )

Czytając „Anioła na ramieniu” co chwila miałam ochotę przyłożyć któremuś z bohaterów: Adelinie za ciągłe powroty do Jana, Janowi za jego stosunek do Adeliny. Niemniej po skończeniu lektury stwierdziłam , że polubiłam ich oboje, gdyż później wyjaśnia jeszcze kilka istotnych spraw. Polubiłam również Pawła (UWAGA MAŁY SPOILER! Nie pisałam o nim wcześniej ale to brat bliźniak Jana), który pojawia się po tajemniczym zniknięciu swojego brata. Staje się przyjacielem i powiernikiem Adeliny, chociaż z czasem nie ukrywa, że chciałby żeby połączyło ich „coś więcej”. Czy osiągnie swój cel?

Ogólnie książka mi się podobała.  Pomysł na historię ŚWIETNY. Świat wyuzdanego seksu , niewyjaśnionych tajemnic , dreszczyk emocji, momenty grozy (To coś co lubię w książkach najbardziej) Jest jednak jedno małe „ale”… czasami nie mogłam odnaleźć się w tempie akcji i narracji i musiałam chwilę się zastanowić czy to dalsza część danej sceny czy już coś całkiem innego? Ale to tylko mały minus nad którym można popracować, a w autorce widzę duży potencjał. Książkę czyta się miło, lekko i przyjemnie co jest jak dla mnie dużym atutem. To fajna lektura na właśnie zaczynające się wakacje. Teraz czekam tylko na kolejną część, a tysiące pytań kłębi się w mojej głowie. Polecam ją  wszystkim tym, który lubią tego typu literaturę. Moim zdaniem warto poznać historię pięknej Adeliny i tajemniczego, niebezpiecznego Jana.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Novae Res:



środa, 17 czerwca 2015

Utrata - Rachel Van Dyken



"Bo czasami  koniec okazuje się być początkiem...."

Osiemnastoletnia Kiersten zaczyna właśnie swój pierwszy rok studiów. Została wychowana przez wujostwo, gdyż jej rodzice zginęli nurkując na jednej ze swoich wypraw. Kiersten żyje w ogromnym poczuci winy i przez to zamyka się przed całym światem.  Leczy się na depresje, a nocne koszmary przypominają jej o wszystkim co w życiu ją spotkało. Pierwszego dnia swojego studenckiego życia poznaje Westona - przystojnego opiekuna jej roku.


Weston to chłopak pochodzący z bardzo bogatej rodziny. "Opiekują" się nim dwaj "ochroniarze", zatrudnieni przez jego ojca. Mogłoby się wydawać, że życie „księcia z bajki” będzie usłane różami...niestety życie to nie bajka. Weston jest poważnie chory (nie będę zdradzać co mu dolega ale spędzało mi to sen z powiek przez całą książkę i wylałam morze łez) Zażywa eksperymentalne leki jednak z dnia na dzień czuje się coraz gorzej. Gdy na jego drodze nagle pojawia się Kirsten, Weston nie kryje zainteresowania i fascynacji młodą dziewczyną, wie jednak, że nie może pozwolić sobie na głębsze uczucie gdyż czas ucieka mu między palcami.


Poznajemy również Lise i Gabea - dwoje przyjaciół Kiersten. Lisa jest jej współlokatorką i uwielbia tatuaże ( mogłaby być również moją przyjaciółką ), Gabe - kuzyn Lisy, to przystojny wytatuowany , niegrzeczny chłopiec ( oczywiście jak dla mnie ciacho i ideał ale to już wiecie). Bardzo polubiłam tą dwójkę i chyba każdemu można życzyć takich cudownych przyjaciół.

Książka opisana jest z perspektywy obojga bohaterów, co dla mnie jest mega plusem, gdyż wiemy co siedzi w głowie każdemu z nich. Możemy zagłębić się w ich problemach i zżyć się z nimi jeszcze bardziej. Taki sposób narracji pozwala czytelnikowi wczuć się w relacje między bohaterami jeszcze bardziej, a tutaj emocji jest naprawdę ogrom.

Bardzo polubiłam bohaterów „Utraty”,  a na szczególną uwagę zasługuje Weston . Jego walka z chorobą , determinacja do przeżycia kolejnego dnia, to wszystko sprawia, że nabieramy do niego ogromnego szacunku.  Weston uczy nas, że nawet podczas choroby, która wywołuje cierpienie i ból,  można sprawiać przyjemności ukochanej osobie , pomagać jej w walce z depresją , wspierać na każdym kroku. Myślę, że Weston i Kiersten to dwie połówki tej samej duszy, które mogą istnieć tylko razem.


"Życie nie jest sprawiedliwe, ale to, jak je przeżyjemy-to właśnie jest cudowne. To dar."


Sięgając po „Utratę” byłam nastawiona dość sceptycznie. Spodziewałam się powtórki  z "Gwiazd naszych wina", więc jakie było moje zaskoczenie gdy okazało się, że te książki łączy jedynie choroba nastolatka. „Utrata” to piękna historia opowiadająca o chorobie, koszmarach przeszłości, szczerej przyjaźni i prawdziwej miłości.


Rzadko mi się zdarza, że nie wiem co powiedzieć ale tak właśnie jest w tej chwili (piszę tą recenzję chwilę po tym jak skończyłam czytać książkę). Zostałam dosłownie rozjechana i zmiażdżona  walcem emocjonalnym i nie wiem co ze sobą począć.  Czytając, śmiałam się razem z bohaterami ale także płakałam (wyłam wręcz)  Przez chwilę byłam również cząstką tej wspaniałej historii, a mój nastrój zmieniał się z minuty na minutę. Ta książka na długo pozostanie w mojej pamięci (o ile nie na zawsze), jej bohaterowie zagościli także w moim sercu, a to nie lada wyzwanie. Rachel Van Dyken stworzyła niesamowitą historię, którą serdecznie każdemu polecam.


New adult od niedawna staje się być jednym z moich ulubionych gatunków literackich.  Jeśli więc jeszcze nie czytałeś „Utraty” to naprawdę zachęcam (nie zawiedziecie się). Może niektórym historia ta wyda się banalna , ale jakże cudowna, nieprzewidywalna, którą ja pochłonęłam jednym tchem i chce się więcej i więcej… A teraz już czeka na mnie „Toxic” – druga część tej serii. Recenzja „Toxic” także niedługo powinna się pojawić.


wtorek, 16 czerwca 2015

Na szczycie - K.N. Haner

Literatura erotyczna jest ostatnio bardzo modna. Na fali popularności 50 Twarzy Greya, jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne erotyczne powieści, które My – kobiety, połykamy jednym tchem.  

Czytałam naprawdę większość tego typu książek, które wyszły na naszym polskim rynku. Do tej pozycji wracałam jednak już wiele razy i postanowiłam podzielić się z wami własnymi odczuciami, które towarzyszą mi zawsze gdy powracam do tej książki. Moja opinie nie do końca jest obiektywna ze względu na to, że byłam świadkiem powstawania fragmentów tej powieści, procesu wydawniczego, a sama autorka jest po prostu moją przyjaciółką. Nie mniej jednak, zanim moja znajomość z K.N. Haner przeszła na ten „wyższy” poziom, ja już wtedy pokochałam tą historię i nawet gdybym była po prostu zwykłą „fanką” moje zdanie na jej temat byłoby tamie samo.


Kim jest K.N.Haner? Młoda (nie kazała mi podawać wieku) kobieta pochodząca z niedużej miejscowości na Mazowszu. Swoją przygodę z pisaniem zaczęła stosunkowo niedawno, a Na Szczycie to jej debiut autorski.


Książka od pierwszych stron naładowana jest erotyzmem przez duże E. Poznajemy Rebekę Staton, striptizerkę w klubie go-go ,której przyjacielem jest Trey - seksowny biseksualista. Pewnej nocy w klubie w którym  Rebeka tańczy, dostrzega ją nieziemsko przystojny menadżer zespołu rockowego -Sedrick Mills, który następnego dnia powraca tam i składa bohaterce niecodzienną propozycję: udział w trasie koncertowej zespołu i zostanie ich tancerką. Czy Rebeka się zgodzi? Oczywiście ,że tak ale nie wiem czy ktokolwiek nie skorzystałby z takiej okazji? Kopciuszek i książę na białym rumaku? Brzmi dość oklepanie ale jakże to mylne… Można powiedzieć, że trasa koncertowa to tylko koncerty i seks lub jeszcze więcej seksu i seksu i… Trochę tak jest, jednak nie do końca. Tutaj nic nie jest pewne i przewidywalne.  Sedrick i Rebeka zakochują się w sobie ale nie jest to zwykły  romantyczny romans. Niespodziewanie Rebeka zaczyna darzyć uczuciem Ericka Waltera - gitarzystę zespołu z którym zaczyna łączyć ich dużo więcej niż oboje by chcieli. Wszystko komplikuje się na własne życzenie bohaterów i jest konsekwencją ich czynów ale to właśnie to w tej książce jest takie wciągające, niepowtarzalne i urzekające. Bohaterowie są tak realistyczni i dobrze wykreowani, że mimo sporego ich natrzęsienia, nie sposób pomylić jednego z drugim. Każdy ma swoje indywidualne cechy charakterystyczne tylko dla tej konkretnej postaci. 


Emocji jest tyle, że czasami trudno je ogarnąć: porwanie, miłosny trójkąt, awantury, zazdrość i to co dręczyło mnie najbardziej, czyli: kogo wybierze Rebeka? Tego wszystkiego dowiecie się czytając - Na Szczycie.


Ja jestem tą książką oczarowana. Zakochałam się w bohaterach, a Sedrick to mój wymarzony mężczyzna (tak, tak… jestem w nim beznadziejnie zakochana i stoję na czele fan clubu - SEDRICK MILLS RULLEZ!!!) Choć przyznam, że nieraz miałam ochotę skopać mu tyłek za jego durne zachowanie i uciekanie od problemów… ale przecież nikt z nas nie jest idealny (zdradzę też, że w dalszych częściach  to właśnie Sedrich przechodzi chyba największą metamorfozę ze wszystkich bohaterów). Rebeka to dziewczyna z problemami i bardzo niską samooceną. Jej życie od najmłodszych lat nie było usłane różami, a toksyczna matka niczego jej nie ułatwia. Dlatego Rebeka lubi nocne życie i alkohol, bo dla niej to ucieczka od odpowiedzialności i problemów, z którymi będzie musiała zmierzyć się prędzej czy później. Życie z szalonymi gwiazdami rocka i ich menadżerem też nie należy do najłatwiejszych ale… wyobrażacie sobie siebie, wśród kilku seksownych jak diabli facetów z którymi spędzacie w trasie kilka miesięcy swojego życia? MARZENIE! (przynajmniej moje)


Rebeka wkroczyła do świata, którego kompletnie nie znała. Świata seksu, pieniędzy, sławy, zazdrości i bezgranicznej przyjaźni, która nie zawsze jest tak oczywista jak może się nam wydawać (mam tu na myśli układ Sedricka z Erickiem ale nie będę zdradzać nic więcej) Będą i wzloty i upadki. Bolesne upadki i erotyczne wzloty. Uwielbiam męską część bohaterów tej książki, choć każdy z nich ma dużo za uszami. Jak jednak można nie kochać seksownych , niegrzecznych , wytatuowanych (nawet w dziwnych miejscach) facetów? No chyba się nie da… To taki mój wymarzony typ mężczyzny, a niestety w domu mam inny model… ;)


Podsumowując moją mało obiektywną ale jakże szczerą opinię: Jeżeli nie boicie się odważnych czasami kontrowersyjnych erotyków, ze sporą dawką humoru i jeszcze większym stężeniem dramatycznych zdarzeń, to ta książka jest dla Was idealna. Trójkąty, seks gejowski, anal, oral… (uch gorąco mi się zrobiło), znajdziecie tu wszystko czego dusza zapragnie. Ja czytałam ją z wypiekami na twarzy i przyjemnymi  skurczami w pewnych miejscach (bardzo dobrze Wam znanych;) ) 


Przerobiłam ją w papierze już siedem razy i za każdym razem jest tak samo. Teraz z niecierpliwością czekam na wydanie kolejnej części i wiem, że również się nie zawiodę. Wiec Wy również nie czekajcie tylko sięgnijcie po Na Szczycie i dajcie się ponieść temu szaleństwu. Tą książkę się kocha albo nienawidzi. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy.


Wiem, że moja ocena nie wyda wam się obiektywna ale cóż… kocham Na Szczycie i uwielbiam autorkę. Gdyby nie to, że natknęłyśmy się na siebie w czeluściach facebookowych grup to zapewne i tak natknęłabym się na tą pozycję gdzieś przypadkiem i jestem przekonana, że pokochałabym Na szczycie równie mocno, jak kocham je teraz.


Za przeczytanie książki dziękuję autorce, która wręczyła mi ją osobiście <3


piątek, 12 czerwca 2015

My, Swingersi - P.D. Wolni

Długo zastanawiałam się czy sięgnąć po książkę "My, Swingersi" P.D.Wolni. O autorze wiem tak naprawdę tyle co nic. Z góry zakładałam, że będę zawiedziona i rozczarowana, a może nawet zniesmaczona. Czy tak było, przekonacie się czytając moją krótką recenzję.

"My, Swingersi" jest książką napisaną w formie pamiętnika przez polskie małżeństwo ze sporym stażem. Pewnego razu Pussy i Dick spotykają się przypadkowo i od razu czują, że to to. Miłość od pierwszego wejrzenia? Nie sądzę ale… Legalizują swój związek i po pewnym czasie rozpoczyna się ich przygoda ze swingowaniem. Czytając książkę nie raz zastanawiałam się czy JA byłabym zdolna do takich eksperymentów seksualnych? Bo chyba tak można to nazwać. Seks w trójkącie, a nawet czworokącie, oglądanie swojego partnera, który zabawia się inną osobą, dotyka ją, pieści tak samo jak nas w intymnych sytuacjach. NIE! Nie. To zdecydowanie nie dla mnie i podejrzewam, że zazdrość by mnie zjadła i cały czas obawiałabym się czy mój ukochany nie poczuje czegoś do swojej partnerki seksualnej z którą, de facto, jest mu dobrze.

Ale dla Dicka i Pussy to jednak esencja ich związku i chyba nie potrafiliby bez tego już żyć. Po każdym swingparty ich seks jest nieziemski, przesycony erotyzmem, gdyż są jeszcze podnieceni po wcześniejszych zabawach (ja tego nie rozumiem ale nie muszę. Nie oceniam również zachowania bohaterów, bo trudno ocenić coś o czym tak naprawdę nie ma się bladego pojęcia)

Podsumowując….Nie, nie zawiodłam się na tej książce. Jest napisana prostym, zrozumiałym dla każdego czytelnika językiem, a sceny seksu potrafią rozpalić do czerwoności. Są opisane ze smakiem i subtelnie, a obawiałam się tego, że będzie inaczej. Niestety nie jest to książka dla każdego ale z czystej ciekawości proponuję ją przeczytać i ocenić samemu. Może po przeczytaniu tej pozycji  sami skusicie się na mały eksperyment? ;) <taki mały żart>

Tak dla wyjaśnienia: Swinging polega na uprawianiu seksu z różnymi partnerami za wiedzą i aprobatą aktualnego partnera. Swingersi twierdzą, że w ich związkach jest dużo szacunku, zaufania i uwagi dla siebie nawzajem. Pary te uważają, że otwartość w sprawach łóżkowych pozwala uniknąć kłamstw i zazdrości, która wiąże się z tradycyjnymi skokami w bok, a sam swinging nie oznacza zdrady. Swingersi podkreślają, że decyzja o uczestniczeniu w seksualnych zabawach z innymi osobami jest wspólna, a ich związki są zawsze na pierwszym miejscu. (brzmi sensownie ale czy tak naprawdę jest to wiedzą tylko Oni)

*Miss Mills*

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Novae Res:



PS: To moja pierwsza w życiu opinia na blog więc proszę o wyrozumiałość :) A książkę będziecie mogli wygrać w konkursie na naszym fan pagu Literatura Erotyczna - Co czytać? 

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Rozwijamy się dla Was...

Tak. Tak! TAK! Przyszedł czas i na nas :)

Po długim namyśle postanowiłyśmy założyć wspólnie bloga na którym, zamieszać będziemy głównie nasze skromne recenzje książek, filmów dla WAS - kobiet ale również różne inne ciekawostki, różności, które każdej kobiecie mogą się w życiu przydać. Czytanie to pasja, która nas połączyła, a my postanowiłyśmy zrobić z niej jeszcze więcej pożyteczności i przyjemności.


Jeśli kochasz czytać i jesteś od tego uzależniona to to miejsce jest właśnie dla Ciebie! :) (Panów oczywiście też zapraszamy)

Nasz fan page nadal będzie funkcjonował i książkowe konkursy będą organizowane głównie tam więc radzimy zaglądać i tu i tu Literatura erotyczna - co czytać?

Pierwsza recenzja pojawi się już niedługo, a zdradzimy także, że mamy dla Was aż siedem książek do rozdania w konkursach. Bądźcie z nami!

Pozdrawiamy!!!

*ZZiZA*

PS. Blog jest w fazie dopracowań więc zajdą tu zapewne jeszcze małe zmiany.