reklama

wtorek, 28 lutego 2017

Misja Wywiad z Alkiem Rogozińskim

Zapraszamy na Misję Wywiad z Alkiem Rogozińskim. Pytań było mnóstwo, ale Alek odpowiedział na wszystkie, nie pomijając nikogo. Nagrodę w postaci najnowszej książki autora zdobywa...

Kasia Tomek Kiełkiewicz

Serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt na naszym fp, w ciągu trzech dni.





Małgorzata Wójcik

1. Jakie jest Pana największe życiowe marzenie?
2. Proszę opowiedzieć o najzabawniejszym zdarzeniu, w którym był Pan głównym bohaterem. Czy często wraca Pan do niego myślami?

1. Marzę o odrobinie świętego spokoju na jakiejś ciepłej wyspie. Miesiąc na Majorce albo Malcie spokojnie by mi wystarczył.


2. Dużo tego było... W zeszłym roku na przykład wybraliśmy się na 40-kę Magdy Witkiewicz i mieliśmy dwa prezenty - jeden normalny, a drugi "lipny", z dużą ilością potłuczonego szkła. I przy wręczaniu go jej, na sali, gdzie była z setka gości, naumyślnie się potknąłem i niby ten drugi prezent wyleciał mi z rąk, robiąc przy tym tyle rumoru, ile tylko tłuczone szkło potrafi. Trzeba było widzieć minę Magdy!


Iza Wyszomirska

1. Alku, zdążyłeś już przyzwyczaić swoich czytelników do tego, że obok wątku kryminalnego, równie ważną rolę odgrywają bohaterowie, a właściwie powinnam powiedzieć bohaterki z niezwykłą dbałością o szczegóły charakteru. Czy w kolejnych swoich powieściach stworzysz postać męską, która będzie wiodła główny prym, będzie silna, władcza, taki prawdziwy macho? A jakbyś jeszcze dołożył rozbudowany wątek miłosny... już widzę Twoje fanki, jak z wypiekami na twarzy śledzą jego losy.
2. Alku, muszę Ci oddać to, że tworząc świat w swoich książkach, widać Twój dystans zarówno do Twojej twórczości, jak i świata, który przedstawiasz i, w którym przecież także się obracasz. W tym świecie potrafisz nieźle spiętszyć wydarzenia i mniej lub bardziej realistyczne zbiegi okoliczności. Czy byłbyś w stanie odnaleźć się w świecie, który kreujesz w swoich książkach? Być taką, dajmy na to Różą Krull...

1. Dziękuję za miło słowa. W nowej serii już mam takiego bohatera - menadżera Róży Krull, Pepe. Chyba chwycił, bo już w kilku recenzjach usłyszałem, że tę postać się lubi, a Olga, moja wydawczyni, po przeczytaniu "Do trzech razy śmierć" zadzwoniła do mnie i powiedziała: "Pepe zostaje". Odparłem: "Jeszcze się nad tym zastanawiam...", a ona na to: "Ale to nie było pytanie!"


2. Róża ma bardzo dużo dystansu - i do świata, i przede wszystkim do siebie. To dałem jej z siebie. Ja też staram się zachować dystans, choć oczywiście trafiają się ludzie, którzy powodują, że go tracę. I wtedy, owszem, czasem potrafię stracić trzeźwe spojrzenie. Ale dzieje się tak tylko w wyjątkowo paskudnych sytuacjach. I to z reguły takich, które mniej dotyczą mnie, a bardziej moich bliskich. Za nich potrafię walczyć jak lew!


Beata Pędzik

Oglądałam wczoraj "Widzi mi się" z udziałem autora. I tam padły z ust Alka słowa, że dopadł go kryzys wieku średniego. I to mnie zbiło z tropu gdyż z mediów społecznościowych wyłania się obraz Alka jako człowieka z poczuciem humoru, otwartego, ciepłego, skracającego dystans ze swoimi odbiorcami. Jaki kryzys? I tu moje pytanie: czy pisanie to forma terapii czy sposób by pogonić rzeczony kryzys na grzyby? I drugie pytanie: czy Wrocław (choć mocno zamglony, gdy w nim byłeś) zainspirował cię na tyle by akcja którejś z kolejnych historii z twoich książek mogłaby się tutaj zdążyć?

Zacznę od końca - Wrocław to piękne, klimatyczne miejsce, w którym mieszka kilka osób, które mam zaszczyt nazwać swoimi przyjaciółmi. Kiedyś więc może pojadę tam na dłużej niż 12 godzin (tyle byłem ostatnio...) i zainspiruję się do pisania. A co do pisania jako formy terapii - częściowo coś w tym jest. Przede wszystkim jednak to znakomity pomysł na to, żeby sprawić i sobie, i paru jeszcze osobom odrobinę przyjemności. A że przy okazji można odreagować i przedstawić w krzywym zwierciadle jakieś denerwujące zjawiska albo ludzkie cechy, to inna sprawa.


Anna Grygiel

Dzień doby 🙂 Czy można liczyć na to, ze w następna Pana książka będzie oparta na temacie wymyślonym przez czytelników i czy jest już wyznaczony termin referendum w tej sprawie? 😉 Serdeczne pozdrowienia dla Autora

Przykro mi, ale chyba nie umiałbym napisać na takie swoiste "zamówienie". Muszę coś poczuć, "przespać" się z tym, przemyśleć, żeby zacząć przelewać na ekran komputera. Ale zachęcam Czytelników, żeby sami pisali. Dobrej literatury nigdy za dużo!

Patrycja Słodownik

Dzień dobry 😉
Gdyby zekranizowano Pana książkę (czego serdecznie życzę 😉 ) - Do trzech razy śmierć, którą polską lub zagraniczną aktorkę obsadziłby Pan w roli - Róży Krull. Prosiłabym o wyjaśnienie wyboru 😉

Zrobiłem sondę na swoim facebookowym fan-page'u i wygrała chyba Sonia Bohosiewicz. Gdyby obsada zależała ode mnie, to chyba postawiłbym na Joannę Kołaczkowską albo Joanną Liszowską.

Kasia-Tomek Kiełkiewicz


Na wstępie:
"Jeden dzień w Sarajewie" - opowiadanie bardzo przemyślane, nietuzinkowe i dla mnie wielopłaszczyznowe. Po nim wiem, że zyskał Pan kolejną czytelniczkę.
1. Które opowiadanie współautorów "Eksplozji", wywarło na Panu najgłębsze wrażenie i dlaczego.
2. Z tego co orientuje się, to J.L.Wiśniewski nie wybierał współautorów do odpowiedzi na swoje opowiadania. Uważa Pan, że słusznie? Będąc na jego miejscu, nie chciałby Pan kogoś osobiście zapytać/poprosić o odpowiedź na Eksplozje?

Dziękuję za komplementy. W "Eksplozjach", poza historiami pióra samego Mistrza, chyba największą przygodą czytelniczą było dla mnie opowiadanie Igora Brejdyganta. Język, zamysł, realizacja - wszystko celująco! Myślę jednak, że wszystkie opowiadania są powyżej przeciętnej. Co do wyboru, znając siebie, z pewnością podsunąłbym wydawnictwu jakieś typy, ale też w dużej mierze zostawił wolną rękę. Doceniam jednak to, że pan Wiśniewski ma zaufanie do osób, z którymi współpracuje. Też się uczę, aby choć trochę wykorzenić z siebie "Zosię-Samosię".


Agnieszka Średnicka

1. Alek czy chciałbyś powtórzyć jakiś jeden dzień ze swojego życia? Jeśli tak to który?
2. Czy chciałbyś kiedyś napisać książkę dla dzieci?

Chciałbym powtórzyć ten dzień, kiedy przez 10 godzin czekaliśmy wraz z moimi przyjaciółmi, Pawłem i Gosią, w Dusseldorfie przed LTU Arena na koncert Madonny. Chyba jestem nienormalny, wziąwszy pod uwagę, że mieliśmy tam wszystko - od słońca po urwanie chmury - ale ten dzień jest dla mnie taką mała kwintesencją życia: czekasz długo na to, żeby się czymś bezgranicznie zachwycić. A co do pytania drugiego - na razie nie. Ale Magda Witkiewicz twierdzi, że do wszystkiego trzeba dojrzeć. Zobaczymy...


Angelika Pilarczyk

Hmm... Wiem! Zainspirowała mnie oglądana wczoraj Noc Oczyszczenia. A jako autor kryminałów chyba nie pogniewasz się o takie pytanie 😉 Czy gdyby wprowadzono jedną noc w roku, gdzie dozwolone byłoby wszystko, łącznie z bezkarnym mordowaniem, to kim zostałbyś Alku? Przerażoną, ukrywającą się ofiarą? Czy bezwzględnym, żądnym zemsty (na nieprzychylnym krytyku 😀 ) łowcą? Lub w jakiej roli widziałbyś w takim układzie, któregoś ze swoich książkowych bohaterów?

Hahahahahahahaha... Parę tygodni temu powiedziałbym, że ofiarą, ale teraz się waham. Żartuję, oczywiście. Nie wyobrażam sobie, że mógłbym z premedytacją skrzywdzić drugiego człowieka. Podobnie jak bohaterowie moich książek. To sympatyczni i fajni ludzie, którym po prostu zdarzają się dziwne przygody.

Janina Kowalska

1 Mają być dwa, ale tak rzadko zdarza się Panu zadać pytania, ze i tak ograniczam ciekawość.. Załóżmy, że nie czytałam żadnej Pana książki, którą poleciłby mi Pan i dlaczego?
2. Jako dziecko Alek, Olek czy Aleksander?
3. Rodzina dla mnie to...?

"Jak Cię zabić, kochanie?". Zespół Papa Dance nazwał kiedyś swoją płytę "Milion fanek nie mogło się mylić", a ja ją zmienię na "Kilkanaście tysięcy Czytelników nie mogło się mylić". Przy czym liczę tylko tych, którzy zdecydowali się zakupić książkę. Nie wliczam tych, którzy ją wypożyczyli. a o tych, którzy skorzystali z "usług" piratów nie chcę w ogóle wspominać. Jako dziecko - Alek. I tak, jak widać, zostało. A rodzina to dla mnie... WSZYSTKO!


Natalia Kapela

1. Jak mógłbyś przez jeden dzień mieć jakąś super moc co byś wybrał?
2. Co zrobiłbyś jak byś pewnego dnia obudził się jako Remigiusz Mróz?

Zawsze chciałem być Imperatorem z "Gwiezdnych wojen". I choć urodą powoli się do niego zbliżam, to wciąż nie umiem puszczać piorunów z palców. A szkoda, bo jakbym poraził nimi kilka osób, to może odzyskałyby rozum. Paru na przykład politykom takie elektrowstrząsy by się zdecydowanie przydały. A gdybym się obudził jako Remigiusz Mróz, to pewnie... natychmiast usiadłbym przy komputerze i zacząłbym pisać 🙂 Choć pewnie z jakieś 3 minuty poświęciłbym na rozkoszowanie się, że jestem młod(sz)y i przystojn(iejsz)y.

Sabina Fk

1.Czy kiedykolwiek uczestniczył Pan w pościgu za przestępcą? Jeśli tak, to gdzie i kiedy?
2.Czy zaczynając swoją karierę zauważył Pan wzrost zainteresowania ze strony kobiet? A może któraś z fanek lub czytelniczek próbowała ,,namieszać" w Pana sercu?

Niestety, nie uczestniczyłem. No chyba że zaliczy mi się ganianie po domu kota, który ukradł mi ostatni dobry długopis i nosił go w pyszczku. Co do Czytelniczek - to trochę lipa. Tyle się nasłuchałem, jak to panie przysyłają kuszące oferty i zdjęcia, a tu nic. KOMPLETNIE NIC! Ale może to i lepiej, bo nie wiedziałbym, jak na coś takiego zareagować.


Monika Niedźwiedź

Jest Pan niezwykle ciepłą, pogodną i otwartą osobą. Jak udaje się Panu zachowywać optymizm, gdy dookoła panoszy się zazdrość, zakłamanie i obłuda?

Mam grono przyjaciół, które dba, abym się nie przejmował głupotami i gotowe są za mnie w każdej chwili walczyć. Staram się do wszystkiego podchodzić optymistycznie, a jeśli ktoś za wszelką cenę stara się popsuć mi dobre samopoczucie, to po prostu mówię mu "żegnaj". Przestaję odbierać telefony, blokuję kogoś takiego na Facebooku. Jak ktoś lubi wiecznie wylewać żółć, to niekoniecznie muszę to oglądać. To niezbyt miły widok, zgodzimy się? 🙂

Beata Górniewicz

1.Czy jest jakiś autor, pisarz, który stanowi dla Pana inspirację?
2. Jakie jest Pana podejście do słowa?


Wychowałem się na książkach Joanny Chmielewskiej i Agathy Christie. To moje mistrzynie, ale staram się z nich nie zżynać, tylko znaleźć własną drogę i sposób kreowania powieściowego świata. A do słowa mam ogromny szacunek. Ono w końcu jest podstawą! Słowa wyrażają wszystkie nasze uczucia, można nimi sprawić, że ktoś poczuje się dobrze, można też kogoś nimi zranić. Słowo to cały wszechświat.


Grażyna Grzesiak


" Party" to takie ploteczkowe czasopismo. Która z ostatnich plotek wbiła Pana w fotel, a Pan zapadł w stupor na kilka minut?

Bardzo mi przykro, że gazeta, w której pracuję, jest dla pani "ploteczkowym czasopismem". Na upartego każdą gazetę da się podciągnąć pod taką definicję. "Party" to magazyn o show-biznesie. Nie ma tu "ploteczek", tylko sprawdzone, rzetelne informacje dla tych Czytelników, którzy interesują się życiem gwiazd. I żadna "ploteczka" nie wbiła mnie w fotel, bo nie lubię plotek. Stawiam na konkrety.


Beata Badera

1.Jakich książek nie lubisz i nie czytasz? I dlaczego właśnie te??
2.Czy są takie pytania, na które nigdy nie odpowiesz? Czy padły kiedyś pytania z serii "niewygodnych"??

Nie mogę się przekonać do erotyków. W tym przypadku wolę być praktykiem a nie teoretykiem 😉 A tak w ogóle nie lubię książek źle napisanych - niezależnie od gatunku. A co do niewygodnych pytań... Pewnie parę by się znalazło, ale na szczęście nikt jeszcze na takowe nie wpadł!


Magdalena Szeszko-Lendzion

1. Co PAN robi że tak świetnie wygląda w "tym" wieku 😛 ?
2. Co Pan bierze że tak świetnie pan pisze ?
Z wyrazami szacunku i poważaniem jak najbardziej 🙂

Hahahahahahaahaha... Kolagen, hialuron i botoks. Plus, oczywiście, liftingi i odsysanie tłuszczu - regularnie. A na dobre pisanie - sex, drugs & rock'n'roll 🙂


Paulina Rubin

1. Czy zgadza się Pan, że gdy coś za pierwszym czy drugim razem się nie uda, warto pocieszyć się, że do trzech razy sztuka? No właśnie, czy aby to z pewnością pocieszenie? ??
2. Gdyby Pana książka została zekranizowana, jaka aktorka powinna zagrać Różę Krull i dlaczego ?

Na drugie pytanie już odpowiedziałem. A co do pierwszego - jeśli się naprawdę w coś wierzy, to według mnie - warto próbować aż do skutku!


Katarzyna Różalska

1. Gdyby mógł Pan zagrać w ekranizacji dowolnej książki, w jaką postać chciałby się Pan wcielić (załóżmy, że nie trzeba brać pod uwagę wyglądu zewnętrznego bohatera, bo charakteryzatorka ze wszystkim sobie poradzi ;))?
2. Jakim jest Pan żywiołem: pełnym optymizmu i energii Ogniem, praktyczną i ceniącą ustalony plan Ziemią, logicznym i zamyślonym Powietrzem czy kierującą się emocjami Wodą?

Nie będę chyba zbyt oryginalny... Wcieliłbym się w Legaloasa z "Władcy Pierścieni" czyli kogoś, kto nigdy nie zawodzi swoich przyjaciół i zawsze można na niego liczyć. A co do Żywiołów: chyba jestem jednak połączeniem Ognia z Wodą!


Janusz Fo

1. Kto jest Pana życiowym autorytetem, dlaczego akurat ta osoba?
2. Gdyby mógł Pan na jeden dzień wcielić się w jednego ze znanych komików, kim chciałby Pan zostać? Rowan Atkinson, Jim Carrey czy może jeszcze ktoś inny?

Pierwsze pytanie jest bardzo trudne, bo autorytety w naszym świecie ostatnio tracą twarz - jeden za drugim. Chyba najbliższa tej definicji jest Krystyna Janda - znakomita artystka, jedna z najgenialniejszych w tych czasach, i przy okazji odważna kobieta, która zawsze mówi to, co myśli. I nawet wtedy, kiedy nie do końca się z nią w jakiejś kwestii zgadzam, to i tak chylę czoła przed jej tłumaczeniem, dlaczego według niej jest tak a nie inaczej. Wśród polityków nie mam autorytetów, nie znoszę serdecznie większości z nich. A jeśli chodzi o komików - to zdecydowanie na jeden dzień zmieniłbym płeć i poczuł się jak Jennifer Saunders czyli Edwina z "Absolutely Fabulous".


Jagoda Gindera

1.Czym jest dla Pana szczęście? Ma Pan swoją uniwersalną receptę na szczęście? 🙂
2.Co jest najprzyjemniejsze w pracy pisarza? Co jest najtrudniejsze?

Szczęście to wieczór przy winie i dobrym filmie z ukochaną osobą i świadomość, że Moi Bliscy są zdrowi i nic im nie zagraża. A co do pracy - najprzyjemniejsze są zawsze wyrazy sympatii od Czytelników, spotkania z nimi, wymiana korespondencji, a najtrudniejsze - poza bólem kręgosłupa szyjnego, to spotykanie na swojej zawodowej drodze ludzi, od których powinno się dla własnego zdrowia psychicznego trzymać jak najdalej. Na szczęście nauczyłem się ostatnio nie być dla wszystkich miły i wyrozumiały. I nie dawać sobie tańcować po głowie.

Grażyna Wróbel

1. Kiedy poczuł Pan fascynację do pisania komedii kryminalnych?
2. Czy, gdyby ktoś rzucił Panu wyzwanie: napisać powieść erotyczną - podjąłby się Pan tego zadania?

O napisaniu książki myślałem od dziecka, ale musiałem dojrzeć i przekonać samego siebie, że znajdę w sobie dostatecznie dużo siły i cierpliwości. Bo jestem mistrzem "słomianego zapału", a pisanie to jednak długofalowe zajęcie, które wymaga systematyczności i uporządkowania. Aaaaa, i jeszcze powieść erotyczna. Nie, zdecydowanie nie! Wolę się kochać niż o tym pisać 🙂

Martyna Kaczmarek

1.Alku czy kiedyś skończyłeś całkowicie swoją wypowiedz?
(przeważnie wskakujesz z jednego na drugie ❤ )
2.Czy w szkole cię doceniano pisarsko?


W książkach - kilka mi się udało. Ale tak na ogół mam gadaniowe ADHD, to przecież słychać 🙂 A w szkole zawsze ratowałem się wypracowaniami. Chyba za żadne nie dostałem mniej niż 4 z plusem.


Małgorzata Patrycja

Życie/twórczość jakiej znanej osobistości byłaby dla Pana doskonałym materiałem na książkę? Czy jest szansa, że kiedyś taka powstanie?

Zacząłem przygotowania do opowieści o dwóch cesarzach rzymskich, braciach - Heliogabalu i Aleksandrze Sewerze. Fascynuje mnie to, jak dwóch chłopców, wychowanych w tych samych warunkach i przez te same osoby, wyrosło na tak skrajne osobowości - jeden na perwersyjnego, psychopatycznego okrutnika, drugi - porządnego intelektualistę.


Izunia Raszka

1. Jakie nawyki z dzieciństwa zostały Panu do dziś?
2. Jaki był mały Alek?

Uzależnienie od herbaty i malin 🙂 A mały Alek był poważnym nad wiek chorobliwie nieśmiałym, nieco grubaśnym chłopcem - samotnikiem, który wolał czytać książki niż kopać piłkę z kumplami z podwórka. Na szczęście teraz jest trochę lepiej. To znaczy nie kopię piłki i nadal dużo czytam, ale uwielbiam ludzi i staram się bardzo dużo podróżować.


Monika Katarzyna Weronika Kosmalska

1. Skąd czerpie Pan pomysły na książki?
2.Czy ma Pan już pomysł na kolejną książke?

Pomysły na książki biorę z głowy (choć, niestety, często bywa tam pusto) i życia. Pisarze to straszliwi złodzieje - kradną historie, powiedzenia, gesty... Trzeba na nich bardzo uważać. A pomysł na kolejną książkę już we mnie dojrzewa, ale go nie zdradzę, żeby ktoś go nie wykorzystał przede mną! Bo w końcu pisarze to straszliwi...


Małgorzata Rolla

1. Jak zaczęła się Pana przygoda z pisaniem?

Chodziłem i chwaliłem się, że piszę książkę. Tak wiele razy, że w końcu się doigrałem. Gazeta, w której pracuję, przygotowywała letni dodatek i zaproponowano, żebym tam opublikował swoją powieść. Padł na mnie blady strach, bo tak naprawdę nie miałem nic napisanego. Ale co było robić? Usiadłem w domu i zacząłem tworzyć. Tak powstały cztery odcinki "Joanny i tajemnicy fotografa", które to opowiadanie potem posłużyło za kanwę mojej pierwszej książki - "Ukochany z piekła rodem".



Dziękujemy Alkowi za poświęcony czas :)

poniedziałek, 27 lutego 2017

Gorące zmysły - Kendall Ryan

„Nieśmiała asystentka, seksowny topmodel i... burzliwy romans.”

Ben i Emma pochodzą z dwóch różnych światów. On, to światowej sławy topmodel, a ona jest byłą asystentką jego szefowej. Jak wiemy, w poprzedniej części ta dwójka się rozstała, a wszystkiemu winna była Fiona, szefowa Bena, która dzięki swoim intrygom doprowadziła do tego, że zaszła w ciążę, a tatusiem miał być Ben. Jednak Fiona nie zdawała sobie sprawy, że Bena i Emmę połączyła miłość i kobieta postanowiła dać mu kolejną szansę. Jednak na drodze pary kolejny raz stanie Fiona, która nie ustanie w próbach rozdzielenia tej dwójki i nawet na światło dzienne wywlecze tajemnice z przeszłości Bena. Czy uda im się przetrwać, to wszystko? Czy ich miłość okaże się aż tak silna? Przekonajcie się sami.

„Gorące zmysły”, to typowy erotyk, w którym sceny seksu rozpalają do czerwoności. Oczywiście głównym wątkiem tej powieści, jest romans głównych bohaterów, którzy na nowo wkraczają na miłosne ścieżki, a Emma próbuje kolejny raz nauczyć się ufać Benowi. Jednak nie jest, łatwe, bo gdy raz ktoś nadszarpnie nasze zaufanie, to ciężko później je odbudować, ale Ben będzie się starał, ale z jakim skutkiem tego Wam nie zdradzę.

Mam wrażenie, że ta część wyszła autorce zdecydowanie lepiej. Akcja jest naprawdę dynamiczna i cały czas coś się dzieje. Głównych bohaterów poznajemy na nowo i to mi się bardzo podobało, gdyż Emma przeszła niesamowitą metamorfozę. Stała się bardziej charakterystyczna i choć miejscami była mało pewna siebie i czasami mnie irytowała, to teraz ją naprawdę polubiłam i kibicowałam jej związkowi z Benem. W tej części związek bohaterów wskoczył na wyższy poziom i nie jest już przelotnym romansem, oboje chcą, by było to coś pewnego i trwałego. Pojawiają się plany i marzenia na przyszłość, jednak ciągle we wszystko miesza się Fiona, która próbuje ich skłócić i poróżnić. Oczywiście nie zabrakło w tej części wielu scen seksu, które są niesamowicie namiętne i pełne pasji, która odzwierciedla uczucie jakie łączy głównych bohaterów. Więc przygotujcie się, bo będzie naprawdę gorąco.

Tak jak w poprzedniej części pojawia się narracja naprzemienna, jednak tym razem mamy dużo więcej rozdziałów z perspektywy Bena i jestem za to wdzięczna autorce, gdyż lubię zagłębiać się w męskich umysłach, poznawać ich przemyślenia oraz ich punkt widzenia. Autorka ma bardzo lekkie pióro i książkę czyta się bardzo szybko. I mimo że książka jest przewidywalna i napisana według utartych schematów, to ja nie potrafiłam się od niej oderwać, gdyż historia Emmy oraz Bena niesamowicie mnie wciągnęła.

Jest jedna rzecz, która mnie strasznie irytowała, a mianowicie zdrobnienia, które strasznie mnie denerwują nawet w życiu codziennym, więc jak czytałam o majteczkach i staniczkach, to otwierał mi się przysłowiowy nóż w kieszeni. Jednak nie zaważyło, to na mojej ocenie tej książki i stawiam jej cztery z plusem, gdyż naprawdę spędziłam przy niej miło czas.

Jeżeli chcecie spędzić miło wieczór, to ta książka będzie dla Was idealna. Ja polubiłam Emme oraz Bena i nie żałuję ani chwili, którą spędziłam razem z nimi. Ta powieść jest pełna pożądania, pikantna, miejscami słodka i przede wszystkim gorąca.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Pascal.

sobota, 25 lutego 2017

Prawdodziejka - Susan Dennard

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Od dawna nie czytałam książek fantasy. Odkąd w gimnazjum w moje ręce wpadła seria o Harrym Potterze i do tej pory czekam na list z Hogwartu, to nie ciągnęło mnie do tego typu literatury. Kocham Harrego, ale inne powieści tego typu nigdy mnie nie fascynowały. Czemu? Nie wiem, bo czarownice i magiczne klimaty zawsze mi się podobały. Po prostu omijałam takie książki i teraz wiem, że mam sporo do nadrobienia.

O Prawdodziejce dowiedziałam się na Krakowskich Targach Książki w tamtym roku. Szłam alejką i po prostu spodobała mi się okładka. Jest naprawdę piękna i ma w sobie coś magicznego. Przeczytałam opis i coś tknęło mnie, że powinnam koniecznie przeczytać tę powieść. Zanim doszło jednak do realizacji mojego planu minęło sporo czasu, a ja podchodziłam do lektury Prawdodziejki kilkukrotnie. Jaki jest ostateczny efekt tego spotkania? Zapraszam na moją opinię!

Kłopoty. Przygoda. Magia. To trzy słowa, które idealnie opisują Prawdodziejkę. Wiem, że to mało, by przekonać Was do lektury, ale uwierzcie mi, że to w zupełności powinno wystarczyć, bo ja zakochałam się w tej niesamowitej powieści. 

Poznajemy dwie młode czarodziejki, które uwielbiają pakować się w kłopoty. Safiya i Iseult posiadają moce, które sprawiają, że obie są wyjątkowe. Ta pierwsza jest wiedźmą prawdy, która musi swoją moc trzymać w tajemnicy, gdyż wiele osób z chęcią wykorzystałoby jej umiejętności w niecnych czynach. Ta druga sama do końca nie zdaje sobie sprawy ze swojej siły i nie ma świadomości, że lepiej, by się o niej nie dowiedziała. Co może wyniknąć z połączenia takich dwóch szalonych czarownic? Czasy rozejmu między imperiami dobiegają końca, a wojna wisi w powietrzu. Dziewczyny narażają się Krwiodziejowi i tutaj zaczyna się cała przygoda. Obie będą musiały zmierzyć się z niebezpieczeństwem, które pojawia się prawie od razu. 

Tutaj nie ma miejsca na nudę, bo od samego początku wpadamy w wir akcji, która trwa do ostatniej kartki tej powieści. Pojawia się mnóstwo postaci, czarodziejów, a każdy z nich charakteryzuje się innymi zdolnościami. Komu można ufać? Komu nie? Naprawdę fajne było to, że bardzo zaangażowałam się w lekturę i przeżywałam wszystko co się działo. W dodatku w książce pojawia się wątek miłosny, który nie dominuje, ale dla mnie, czyli miłośniczki romansów, to coś co bardzo pasuje do tego typu powieści. I jestem przekonana, że Wam też by się spodobał :)

Styl Susan Dennard jest lekki, a powieść czyta się naprawdę szybko. Ja pochłaniałam kolejne strony z prędkością światła, a przeczytanie tej książki zajęło mi raptem dwa dni. 

Prawdodziejka to powieść o młodych silnych kobietach. O przyjaźni, która jest tak mocna i prawdziwa, że można oddać za nią życie. I przyznam się Wam szczerze, że bardzo żałuję, że długo odmawiałam sobie lektury tej książki, bo świat w niej przedstawiony i przygody dwóch czarodziejek, naprawdę mnie zafascynowały i wciągnęły bez reszty. W dodatku widziałam gdzieś zapowiedź drugiej części cyklu Czaroziemie  i nie mogę się jej doczekać! Wiatrodziej ma mieć premierę jeszcze w tym roku.

Serdecznie polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu SQN. 

piątek, 24 lutego 2017

Szpilki, Paryż i miłość - Paulina Wnuk - Crepy

„Świat mody, romantyczny Paryż i miłość, która pojawia się znienacka.”

Życie dziewiętnastoletniej Julii zmienia się w ciągu jednego dnia, a wszystko to za sprawą agentki rekrutującej modelki, która zaczepia dziewczynę na ulicy i proponuje jej udział w castingu. Julia obawia się, że to kiepski żart, ale postanawia zaryzykować. Udaje jej się zdobyć prestiżowy kontrakt w agencji w Paryżu. Jednak zawód modelki nie jest wcale taki łatwy, a na sukces trzeba ciężko pracować. Wyczerpujące pokazy, ostra rywalizacja, niemoralne propozycje oraz smak upokorzenia i goryczy, to normalność w świecie modelingu. Czy Julia odnajdzie się w takim świecie? Czy Paryż nieodwracalnie zmieni jej życie? Będzie się działo, tym bardziej, że na horyzoncie pojawi się miłość...

Paulina Wnuk – Crepy – urodziła się i wychowała w Łodzi. Od ponad szesnastu lat mieszka w Paryżu. To autorka bloga Mama w Paryżu i książki Mój Paryż, moja miłość. Żona paryżanina, mama dwójki dziewczynek, wielbicielka podróży. Jedna z pierwszych polskich modelek, która chodziła po międzynarodowych wybiegach. Kocha wysokie szpilki, szampana i Paryż.

„Szpilki, Paryż i miłość”, to bardzo fajnie napisana powieść obyczajowa z wątkiem miłosnym. Tak bardzo zafascynowała mnie ta historia, że książkę przeczytałam w jeden wieczór. Zostałam zaciekawiona już od pierwszej strony i nie było siły bym choć na chwilę się od niej oderwała. To świetna opowieść ukazująca cienie i blaski pracy modelki, pracy, która dla zwykłych ludzi wydaje się być tylko i wyłącznie zabawą.

Powieść napisana jest niezwykle lekko i dzięki temu naprawdę bardzo szybko się ją czyta. To co da się wyczuć po przeczytaniu pierwszej strony, to niezwykła naturalność każdego wątku, gdzie nic nie jest wyolbrzymione ani przekoloryzowane. Autorka potrafi zaciekawić czytelnika, a to dla mnie jest najważniejsze.

Pani Paulina dużo uwagi poświęciła także wątkowi przyjaźni, która jest ważnym elementem w życiu każdego człowieka. Piękna przyjaźń między dziewczynami, które pochodzą z różnych zakątków świata, gdzie nie ma podziałów ani dyskryminacji rasowej. Przecież każdy może zostać naszym przyjacielem, bez względu jaki ma kolor skóry i skąd pochodzi.


Szczerze polecam Wam tę powieść. To książka ukazująca prawdziwe życie modelek, które nie jest usłane różane. Ciągła walka, wyrzeczenia i czyhające niebezpieczeństwa, to codzienność, z którą spotykają się te młode kobiety. To także książka o miłość oraz przyjaźni, która nie zna granic. To również podróż po Paryżu, mieście mody oraz miłości.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Pascal.

wtorek, 21 lutego 2017

Gra o miłość - Jennifer Probst

„Gra o miłość” Jennifer Probst, to trzeci tom wciągającej serii Mariage to a Billionaire. Wiem, że po drodze zgubiłam część drugą, ale na pewno nadrobię braki, bo książki tej autorki są świetnie napisane, rozpalają zmysły i bawią do łez. Zapraszam na recenzję.

„Jedna szalona noc... i szybki ślub. Czy już za późno na miłość?”

Karina Conte od lat podkochuje się w Maksie Grayu, który jest przyjacielem i partnerem biznesowym jej brata. Całe młodzieńcze lata poświęciła na wzdychanie do niego. Jednak, gdy kończy studia, a brat proponuje jej staż w rodzinnej formie, u boku Maksa, postanawia stłumić swoje uczucia i przestać żyć mrzonkami. Tylko, czy jej się to uda? Dla Maksa, Karina od zawsze była zakazanym owocem i traktował ją jak starszy brat. Jednak, gdy spotykają się po latach, mężczyzna uświadamia sobie, że dziewczyna wyrosła na piękną i seksowną kobietę. Wbucha pomiędzy nimi ogromne pożądanie, które nie wróży nic dobrego. Czy Maksowi starczy odwagi, by narazić na szwank przyjaźń z przyjacielem? Co wygra, rozum, czy może jednak serce? O tym musicie przekonać się sami.

Jennifer Probst, nigdy mnie nie zawodzi. Kolejny raz dostałam ekscytujący oraz gorący romans pełen emocji, miłości i wzruszeń. Takiej książki właśnie teraz potrzebowałam, lekkiej oraz przyjemnej w odbiorze. To idealna powieść na odprężenie, która dzięki ciekawej fabule niesamowicie umila czas. Jak zawsze w książkach Probst, pojawia się miłość, namiętność, pożądanie, a także wzruszenie oraz łzy. I mimo że książka jest przewidywalna i napisana według utartych schematów, to nie nudzi, a jedynie porywa w głąb fabuły i zapartym tchem śledzi się losy bohaterów. Ogromnym atutem tej książki, jest także humor, który miejscami doprowadza do niekontrolowanych wybuchów śmiechu. Sceny seksu są dość śmiałe i pikantne, ale na pewno nie są ordynarne. Zostały opisane z ogromnym wyczuciem oraz smakiem. Dla mnie to mieszanka idealna, dzięki której naprawdę wspaniale spędziłam czas.

Myślę, że bohaterowie są najmocniejszym punktem tej powieści. Niezwykle naturalni, wyraziści oraz barwni. Maks, to typowy playboy, który kobiety traktuje jako trofea i bez skrupułów wykorzystuje je do własnych celów. Jednak, to także mężczyzna lojalny, szczery, który nosi w sobie ogromne pokłady miłości, ale niestety boi się je uwolnić. Nie chce stać się jak własny ojciec, dlatego cały czas kontroluje swoje uczucia. Pojawienie się Kariny burzy jego spokój, a pożądanie pcha ich ku sobie. Czas studiów zmienił Karinę, rozkapryszona dziewczyna zmieniła się w kobietę odważną, która wie czego chce i pragnie. Tłumienie uczuć do Maksa, spełzło na niczym i kobieta zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie o nim zapomnieć. By zdobyć Maksa posuwa się do kobiecych sztuczek, na które ten wieczny playboy nie jest odporny. Jak skończy się ta gra? Zapewniam Was, że na pewno będzie gorąco, namiętnie, wzruszająco i nawet pojawią się łzy.

„Miłosna gra”, to książka, którą serdecznie Wam polecam. To wspaniały czasoumilacz, który zapewnia doskonałą wielogodzinną rozrywkę. To świetna książka o miłości, przyjaźni oraz rodzinnych więzach.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akapit Press.




niedziela, 19 lutego 2017

Zemsta i przebaczenie. Otchłań nienawiści - Joanna Jax (NASZ PATRONAT MEDIALNY - PRZEDPREMIEROWO)

Na szczęście dla mnie, nie musiałam długo czekać na drugi tom fenomenalnej powieści Joanny Jax "Zemsta i przebaczenie". Już przy pierwszej część, autorka uwiodła mnie lekkością pióra, niezwykłą umiejętnością tworzenia niesamowicie autentycznego klimatu, a przede wszystkim, uwiodła mnie swoją wyobraźnią.


 "Miłość jest prosta. Jeśli kogoś kochasz, akceptujesz go takim, jakim jest i nie próbujesz niczego w nim zmieniać."


"Drugi tom opowieści o losach czwórki bohaterów Narodzin gniewu. Apogeum II wojny światowej. Ludzie próbują odnaleźć się w świecie, w którym rządzi nazistowski terror, a życie ludzkie wydaję się kruche i niepewne. Czy w czasach zagłady uda się ocalić miłość i przyjaźń? Jak wiele można poświęcić i jak daleko trzeba przesunąć granice moralności, by walczyć z wrogiem? Akcje sabotażu, operacje wywiadowcze, brutalna działalność Gestapo, zdrajcy i szmalcownicy, brawurowe ucieczki, a w tym wszystkim pojedynczy człowiek ze swoimi namiętnościami, wątpliwościami i słabościami, gdzie nic nie jest czarno-białe i oczywiste."


Niezwykle lekko, ale z rozmachem opisane dzieje czwórki bohaterów, na tle brutalnych realiów ówczesnej rzeczywistości, gdzie nie każde życie ma tę samą wartość. Kontynuacja opowieści o egzystowaniu w bardzo trudnych czasach, pełnych lęku o życie własne i swoich najbliższych.


"Miłość jest prosta. Jeśli kogoś kochasz, pragniesz jego szczęścia, mimo własnego bólu i tęsknoty."

Po przeczytaniu dwóch części mogę już śmiało powiedzieć, że moim ulubionym wątkiem są losy Alicji Rosińskiej. Alicja to młoda kobieta, która pomimo licznych przeciwności i dramatów, jakie ją spotkały, potrafiła znaleźć w sobie siłę, żeby przetrwać. Wojna zmusiła ją do bycia zdeterminowaną, upartą, silną i na swój sposób niezależną.
Pozostali bohaterowie również nie mieli lżej, im też przyszło się zmierzyć z okrutnym żywiołem pożogi wojennej. Każdy walczy o przetrwanie i czasami musi uciekać się do działań i wyborów na granicy moralności. Jednak prawie wszystkie z przedstawionych nam bliżej postaci, jeśli postępują źle, czy nawet karygodnie, moglibyśmy jakoś wybronić.

"Miłość jest prosta, jeśli kochasz, ryzykujesz i stawiasz wszystko na jedną kartę"


W "Otchłani nienawiści" autorka ukazuje wiele dramatycznych wyborów, przymusowych rozstań i traumatycznych przeżyć. Czytając, udziela się nam nieustający strach i obawa przed tym, co przyniesie każdy kolejny dzień. Bardzo ciekawie skomponowana fabuła, wielowątkowość, dynamiczna akcja, pełna niespodzianek i wielu zwrotów. Wątki i losy bohaterów przeplatają się ze sobą, tworząc doskonałą całość. Wszystko to, to moim zdaniem największe atuty tej książki. Joanna Jax zadbała o każdy szczegół, wszystko jest niesamowicie dopracowane. Stworzyła bardzo prawdziwych i wiarygodnych bohaterów i choć wydarzenia są fikcyjne, ta historia mogła wydarzyć się naprawdę.

Przekonajcie się sami o tym, że los często pisze skomplikowane scenariusze i może solidnie pogmatwać życie kilku osób. Przeczytajcie, a będziecie tak samo, jak ja z niecierpliwością wyczekiwać kolejnej części! Polecam gorąco!!!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Videograf.


piątek, 17 lutego 2017

Manwhore +1 - Katy Evans (PRZEDPREMIEROWO)

„Manwhore +1” Katy Evans, to powieść na którą niecierpliwie czekałam. To już drugi i zarazem ostatni tom o perypetiach miłosnych Rachel, pięknej dziennikarce oraz Malcolmie, niesamowicie przystojnym milionerze. W poprzednim tomie autorka pozostawiła nas w ogromnym zawieszeniu i myślę, że wiele z Was nie mogło się doczekać, by poznać, jak ta historia dalej się potoczy. Jak wiemy Rachel swoim postępowaniem skrzywdziła Malcolma i nadużyła jego zaufania. Czy mają jeszcze szansę? Czy Malcolm kolejny raz zaufa ślicznej dziennikarce? Zapraszam na recenzję.

„Grzech, który zniewolił dwa serca.”

Malcolm Saint miał być dla Rachel kolejnym zadaniem. Miała napisać reportaż, który odsłoni wszystkie jego tajemnice. Nie wiedziała, że znajomość z tym przystojnym i skrytym mężczyzną poruszy jej serce i się w nim zakocha. Niestety nim zdążyła podzielić się z Malcolmem prawdą, on sam dowiedział się w jakim celu kobieta nawiązała z nim znajomość. Rachel nie wiedząc co robić, zamiast reportażu napisała list miłosny, w którym próbowała mu przekazać, że stał się dla niej kimś ważnym i zamieszkał w jej sercu. Teraz czeka ją walka o zaufanie oraz miłość. Czy Malcolm da jej kolejną szansę? Czy ulegnie kobiecie, która trafiła do jego serca i przed którą odsłonił prawdziwego siebie? Tego wszystkiego musicie dowiedzieć się sami.

„Żałuję, że okłamywałam zarówno siebie, jak i jego; żałuję, że zabrakło mi doświadczenia, aby rozpoznać własne uczucia. Żałuję, że nie rozkoszowałam się bardziej każdą spędzoną z nim sekundą, gdyż te sekundy są dla mnie teraz najważniejsze na świecie.

Nie żałuję jednaj tej historii. Jego historii. Mojej historii. Naszej historii.

Zrobiłabym to jeszcze raz, byle przeżyć z nim jeszcze jedną chwilę. Wszystko bym powtórzyła. Wzbiłabym się ślepo w powietrze, nawet gdyby istniał tylko niewielki ułamek szansy na to, że on tam będzie czekał i mnie odnajdzie.”

„Manwhore +1” to gorący i bardzo zmysłowy erotyk, który rozgrzewa czytelnika do czerwoności. Scen seksu jest naprawdę dużo, ale nie przytłaczają one fabuły książki, która de fakto, jest bardzo fajnie skonstruowana i wciąga czytelnika już od pierwszej strony. Katy Evans każdą z takich scen opisuje z niesamowity smakiem i sami odczuwamy pożądanie oraz namiętność, która pojawia się między bohaterami. Zostajemy przeniesieni do świata gorących uczuć, pełnego obaw i niepewności. Jestem przekonana, że nieraz zatracicie się w tym świecie, wasza krew zawrze, a myśli będą wędrować ku seksownemu Malcolmowi, namiętnemu grzesznikowi. Ten mężczyzna naprawdę potrafi rozpalić kobietę. ;)

Autorka stworzyła niebanalnych bohaterów, bardzo wyrazistych i barwnych. Nawet po skończeniu tej powieści, moje myśli wiele razy powracały do tego niesamowitego mężczyzny, jakim jest Malcolm. To postać, która, jak kocha, to na zabój, jest niesamowicie szczodry oraz uczciwy. Malcolm, to także mężczyzna uparty, zawsze dążący do celu, twardy, nieustępliwy i bez wątpienia niebezpieczny. Myślę, że niejednej z Was zawróci w głowie, wkradnie się do serca i na pewno obdarzycie go uczuciem. Postać Rachel również jest wspaniała, autorka nie stworzyła kolejnej szarej myszki, które często spotykamy w tego typu powieściach. To kobieta przebojowa, która nieraz bierze sprawy w swoje ręce. Przytłacza ją splendor, który otacza Malcolma, no, ale czegóż nie robi się dla miłości. Dzięki Malcolmowi rozkwitła i poznała swoją kobiecość.

„Manwhore +1 „, to wspaniała kontynuacja perypetii miłosnych Rachel oraz Malcolma. Pierwsza część mnie zauroczyła, a ta część zdecydowanie dorównuje swoje poprzedniczce. To powieść pełna pasji, namiętności, goracych emocji oraz uniesień.

Teraz czekam na kolejny tom tej serii, który będzie o innych bohaterach.

Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.




Szalony Robert - Secret Love

"Secret love", to książka o której chcę chwile tutaj się rozpisać, była dla mnie największym zaskoczeniem w tym miesiącu. To moja druga powieść, która przybliża mi temat homoseksualistów. Temat, który jest bardzo na topie, ale również jednym z najbardziej drażliwych.

Czy mi się podobała? Jakie miałam odczucia względem tej powieści i tego co autor chciał nam w niej przekazać? Zapraszam.

Opis:


 ",,Secret love” Szalonego Roberta to wielowątkowa historia poruszająca temat miłości homoseksualnej. Bohaterami tego dramatu obyczajowego są mężczyźni o różnych statusach życiowych – młodzi chłopacy, żonaty mężczyzna, a nawet ksiądz. Dzięki umieszczeniu w nim tak wielu różnych postaci, autor przedstawił szerokie spektrum tematu relacji gejowskich, który wciąż dla wielu pozostaje tematem tabu. Pikanterii dodaje fakt, że swoją książkę oparł na faktach – jest to więc opowieść autentyczna, oparta na prawdziwych przeżyciach głównych bohaterów i pokazująca świat takim, jaki on jest naprawdę. Warto sięgnąć po ,,Secret love” aby zajrzeć za kulisy życia, które dla wielu nie jest takie łaskawe"

Szalony Robert, bardzo tajemnicza osoba z intrygującym i niecodziennym pseudonimem, wkroczyła w mój czytelniczy świat powieścią o fajnej fabule, chociaż do warsztatu pisarskiego można by było się tutaj przyczepić. Dobra fabuła to nie wszystko, powinna ona być jeszcze dobrze napisana. Niestety, książka posiadała w większości dialogi, a ja liczyła na trochę opisów dzięki, którym można "wejść do głowy" bohatera i poznać go od środka. Opisy były w książce czymś rzadkim, dlatego czasem można się było przez to pogubić i stracić "ład". Może częściową winą było to, że jest tutaj naprawdę masę bohaterów, których losy zostały opisane. Osobiście uważam, że lepszym rozwiązaniem byłoby skupienie się na jednej parze i na ich przeżyciach, zachowałoby, to większą przejrzystość.


"...Wszystkie problemy powinniśmy rozwiązywać, nie poddawać się bez walki. Ale poddajemy się. Brak porozumienia to cierpienie i poddanie. Cierpi się bardzo mocno. Tak mocno, że nawet sobie tego nie wyobrażamy..."

Jeżeli chodzi o bohaterów, to nie mogę się tutaj wypowiedzieć, dlatego, że przez brak opisów, nie mogłam ich sobie wyobrazić w stu procentach. Po prostu za mało ich poznałam, aby mogła cokolwiek o nich napisać. Co nie oznacza, że nie zyskali oni mojej sympatii, a ich historie doprowadziły mnie do smutku i rozgoryczenia nad ludzką zawiścią.

Miłość ukazana w książce może i z lekka wydała mi się "szczeniacka", ale zdecydowanie piękna. Ta powieść pokazuje, że KAŻDY może być szczęśliwy i zakochany. Czy, to chłopak, czy dziewczyna, czy też ta bardziej naciskana grupa LGBT. Książka pokazuje, że KAŻDY zasługuje na miłość.

Muszę przyznać, że ta historia wniosła w moje życie jeszcze więcej akceptacji dla środowiska homoseksualnego, za co niezmiernie autorowi dziękuję. Mam nadzieję, że przeczytam kolejną książkę Szalonego Roberta (jeśli oczywiście takowa będzie :) ) 


Podsumowując jest to historia, którą mimo wszystko na długo zapamiętam. Jest ona warta przeczytania i zapoznania się z tym tematem.

Dziękuję za przeczytanie Wydawnictwu Psychoskok.

czwartek, 16 lutego 2017

Barwy miłości. Zatracenie - Kathryn Taylor

Z twórczością Kathryn Taylor spotkałam się już jakiś czas temu, gdy w Polsce pojawiła się pierwsza część serii Colours of  Love. Barwy miłości oraz Barwy miłości. Czerwień okazały się być naprawdę świetną i przyjemną lekturą, która idealnie wbija się w gatunek jakim są romanse z pieprzykiem. Ze względu na to, że taka literatura nadal jest bardzo popularna, a ja cały czas mam ochotę na tzw. erotyki, to oczywistością było, że z przyjemnością sięgnęłam po trzecią część serii o kolorach miłości i... No właśnie. Najpierw byłam zaskoczona, bo to nie jest kontynuacja losów Grace i Jonathana z poprzednich części. Po chwili się wkurzyłam, bo okładka w pierwszym odczuciu strasznie mi się nie podobała. Zatracenie było dla mnie ogromną niewiadomą, a jaki jest skutek tego spotkania? Zapraszam na moją recenzję!

Już z opisu dowiadujemy się, że Zatracenie opowiada o zupełnie nowych bohaterach. Poznajemy Sophie, która reprezentuje interesy rodzinnego biznesu, jakim jest dom aukcyjny, a jej zadaniem jest zdobycie świetnego kontraktu w Rzymie. Tam poznaje Mattea, profesora sztuki, a ta znajomość może okazać się dla niej bardzo przydatna, dlatego mimo pierwszego złego wrażenia, Sophie spotyka się z Mattem, a po jakimś czasie ich spotkania nabierają całkiem innego wymiaru. Niechęć zamienia się z fascynację, zainteresowanie i namiętność nad którą trudno zapanować. Wybucha między nimi gorący romans, ale nagle Matteo odsuwa się od Sophie. Zdezorientowana dziewczyna domyśla się jednak, że jego zachowanie może mieć związek z przeszłością mężczyzny, która jest bardzo tragiczna. Śmierć żony i tajemnicza blizna na jego piersi są oznaką, że Matteo skrywa tajemnice, które Sophie postanawia odkryć, ale ma na to coraz mniej czasu, gdyż jej powrót do Londynu zbliża się wielkimi krokami. Jeśli chcecie dowiedzieć się, czy Sophie uda się ponownie zbliżyć do Mattea, to musicie sięgnąć po Barwy miłości. Zatracenie, a ja serdecznie Was do tego zachęcam.

Świetna! Namiętna! Lekka! Tak w kilku słowach mogę opisać historię Sophie i Mattea. W porównaniu do poprzednich części tej serii, Zatracenie wypada naprawdę dobrze. Ośmielę się również napisać, że historia tych dwoje spodobała mi się bardziej i z niecierpliwością czekam na kontynuację losów pięknej Sophie i tajemniczego Mattea. Mam nadzieję, że moje przypuszczenia się sprawdzą, a jeśli nie, to nawet lepiej, bo kolejny raz zostanę zaskoczona. Błagam tylko o jedno... chcę HAPPY END! 

Właśnie takie książki chce się czytać. Styl Pani Taylor jest naprawdę dobry, opisy nie nudzą, "momenty" nie są wulgarne, a opisane ze smakiem i działają na wyobraźnię. Można się zarumienić - naprawdę! Historia sama w sobie mnie po prostu urzekła. Schemat na jakim Pani Taylor zbudowała swoich bohaterów ogromnie mi się podoba. Oboje są dojrzali, nie irytują czytelnika, a intrygują i sprawiają, że naprawdę mamy ochotę poznać ich dalsze losy. 

Dodam jeszcze, że czytając Zatracenie przeniosłam się do Włoszech. Autorka tak pięknie i obrazowo opisuje dane miejsca, że z łatwością mogłam wyobrazić sobie wszystko i jeszcze bardziej przeżywać to co działo się w książce. 

Cóż mogę dodać? Ja serdecznie polecam Wam tę książkę, bo naprawdę jest warta poznania. To obowiązkowa pozycja dla fanek namiętnych romansów, które działają na wyobraźnię i przenoszą nas w miejsca, które często możemy poznać tylko z czytanych powieści. Kathryn Taylor sprawiła, że zatraciłam się w tej historii.

Serdecznie polecam! 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Akurat. 



Misja Wywiad z Anitą Scharmach






Dziś zapraszamy Was na Misję Wywiad z Anitą Scharmach, autorką powieści pt. "Mogę wszystko". Nagroda za najciekawsze pytanie, wędruje do... Janiny Kowalskiej. Janinie serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt na naszym fp, w ciągu trzech dni.


Barbara Pawlik

1. Czy podczas pisania zdarzają się momenty, że nie wie się, w którą stronę pisać, bo w głowie jest tak dużo pomysłów ?

Przy pierwszej powieści „Mogę wszystko” sceny poukładane miałam w głowie, choć pojawiały się sytuacje kiedy sterowałam postaciami zupełnie inaczej niż w „scenariuszu”;-) Jednak przy kolejnej powieści „Zaraz wracam”, która premierę będzie miała w maju br. bawiłam się postaciami. Uwielbiam dodawać i odejmować, kierować w przód i zawracać, kocham to! A przy kolejnych powieściach moja wyobraźnia po prostu oszalała!!!

2. Czy czasami brakuje Pani weny do pisania?

Mam bardzo bogatą wyobraźnię i póki co mam dużo pomysłów, ale jestem dopiero na początku drogi.

Edyta Bat

1. Tytuł Pani książki od razu skojarzył mi się z piosenką z mojego dzieciństwa „mogę wszystko, wszystko możliwe jest, gdy…”. I tego dotyczy moje pytanie. Jak Pani sądzi, kiedy wszystko jest możliwe?

Mam nadzieję, że nigdy;-) Nudne byłoby życie, gdyby można móc wszystko. Nie można było by marzyć, bo od razu by się miało…
Natomiast zawsze można marzyć- patrząc na mój przykład: marzyłam napisać książkę- napisałam, marzyłam ją wydać – wydałam. Marzenia należy realizować.

2. Proszę wyobrazić sobie, że może Pani wybrać jedną książkę i jej jednego bohatera lub bohaterkę. Kogo chciałaby Pani poznać, z kim porozmawiać, a może się zaprzyjaźnić?

Chciałabym poznać autorkę a zarazem bohaterkę powieści „Ołówek” p. Katarzynę Rosicką-Jaczyńską. Niestety nie miałabym już takiej możliwości w tym świecie, ale bardzo chciałabym poznać tak wspaniałą postać, jaką niewątpliwie była. To Bohaterka przez duże ”B”.

3. Trudno byłoby sobie wyobrazić dzisiejszy świat bez mediów społecznościowych czy komunikatorów internetowych. Odgrywają one również ważną rolę w Pani powieści. Czy podobne znaczenie mają też w Pani życiu?

Do dnia premiery „Mogę wszystko” zdołałam ustrzec się od komunikatorów, obecnie raczkuję w świecie FB. Faktem jest jednak, że Internet otwiera niejedną furtkę. A przez te trzy miesiące wywrócił mój świat do góry nogami, można by rzec, że się uzależniłam;-)

 Izunia Raszka

1. Załóżmy, że proces napisania i wydania książki to potrawa. Jakie powinna mieć według Pani składniki?

Wszystkiego po trosze…i pieprz i sól, ale gdyby gotowanie trwało tyle co wydanie….umarłabym z głodu;-)

2. Załóżmy, że na 24 godziny mogłaby Pani przenieść się do świata przedstawionego w dowolnej powieści. Jaka to byłaby powieść?

Niedawno odpowiadałam na podobne pytanie i powtórzę się: chętnie powędrowałabym do powieści Charlesa Lutwide’a Dodgsona „Alicja w krainie czarów”, ostrzegłabym kota i skopała „tyłek” królowej Kier.

3. Jaka była mała Anita? Czy jakieś nawyki pozostały Pani do dziś?

Chyba nie będę obiektywna i powiem, że byłam grzeczna i poukładana….(z przymrużeniem oka)

Edyta Chmura

1. Napisanie książki to dopiero początek, trzeba nie tylko znaleźć wydawcę, ale też zachęcić do jej przeczytania "przeciętnego" czytelnika. Promocja wydaje mi się więc niezwykle istotna. Wydawnictwa różnie sobie z tym radzą, ale jak ocenia Pani wkład blogerów w promocję "Mogę wszystko"?

Jak wspomniałam wcześniej nie śledziłam FB, nie wiedziałam na jakich stronach szukać i kogo! Mój błąd. Bardzo pomogły mi właśnie blogerki: Krysia Meszka (Literacki Świat Cyrysi), Agnieszka Krizel (Recenzje Agi), Grażynka Wróbel (Czytaninka) i Sylwia Stawska (Literatura Kobieca-co czytać?), wszystkim bardzo dziękuję, za każdą wskazówkę, za mój mały sukces również.

2. Trzeba odwagi, aby wygrzebać z dna szuflady swoje teksty i pokazać je światu. Co było bezpośrednim impulsem, który sprawił, że właśnie teraz ukazała się Pani debiutancka powieść?

Na dnie szuflady leżą zupełnie inne powieści ;-) To był właśnie ten czas i to miejsce, po prostu. Ja wiem czy trzeba odwagi, skłonna byłabym powiedzieć, że szczęścia….

3. Co najbardziej podoba się Pani w pisaniu? Co Pani ono daje?

Podoba mi się, że nadaje postaciom charakter, twarz, duszę….co mi to daje? Na chwilę odrywam się od rzeczywistości i wędruje z moimi bohaterami ulicami Paryża, czy USA, niekiedy zaglądam do różnych restauracji… Sprawia mi to frajdę;-) również pozdrawiam.


Paulina Szuba

1. Jakimi cechami - wg Pani - powinien charakteryzować się dobry pisarz, a jakich powinien się wystrzegać?

Pisarz, jak każdy inny człowiek, powinien kierować się zdrowym rozsądkiem w obu kwestiach.

2. Jakie znaczenie ma dla Pani wyraz "słowo" - czy jest to coś ważnego, czy może jest to tylko zlepek liter?

Słowo dla mnie jest początkiem. Należy pamiętać, że słowo czasem bardzo rani, należy zachować dystans do wyrażania własnych opinii.

3. Kiedy Pani zdała sobie sprawę, że pisanie to jest właśnie to, co chce Pani robić w życiu? ?

Odnoszę wrażenie, że od kiedy nauczyłam się pisać. Nigdy nie miałam problemów z wyrażaniem opinii, a że na papierze zawsze można użyć „gumki”, wolę pisać niż mówić.

Małgorzata Wójcik

1. Jakie jest Pani największe marzenie dotyczące pisarstwa?

Ekranizacja rzecz jasna. Fajnie byłoby zobaczyć moich bohaterów na małym czy dużym ekranie, ale z zupełnie z innej perspektywy…marzenie ściętej głowy;-)

2. Z jakim pisarzem/pisarką chętnie podjęłaby Pani współpracę? :)

Nigdy nad tym się nie zastanawiałam. Chyba za wcześnie by o tym mówić, postaram się odpowiedzieć na to pytanie, kiedy osiągnę piękny zbiór moich powieści….ale jestem otwarta i czekam na chętnych (hahaha) ;-)


Angelika Słotwińska

1. Jak zaczęła się Pani przygoda z pisaniem i czy pamięta Pani swoje pierwsze próby pisania? Co doradziłaby Pani początkującemu pisarzowi?

Moja przygoda rozpoczęła się od pomysłu koleżanki zza biurka „weź Ty Anita książkę napisz, masz taką wyobraźnię” i masz babo placek- jest „Mogę wszystko”…
Nic nie doradzę, sama jestem początkująca i chętnie słucham każdych rad.

2. Czym dla Pani jest zawód pisarki i jakie zadania, zobowiązania i wyrzeczenia według Pani wiążą się z tym zawodem/pasją?

Z zawodu jestem ekonomistką, pracuje w dużej firmie zajmującej się finansami. Pisanie to pasja więc nie mam wyrzeczeń, niczemu się nie poświęcam, po prostu piszę bo uwielbiam wnikać w postaci i z nimi przeżywać dany im przeze mnie los.

3. Gdzie poszukuje Pani pomysłów, inspiracji do książki i czy ma Pani swoje ulubione miejsca do pisania, gdzie czuje się Pani najlepiej?

Czasem inspiruje mnie jedno słowo, zdanie. Uśmiechnięty człowiek uprawiający jogging na gdyńskim bulwarze, drobiazgi i wielkie wydarzenia. Wczoraj, dziś i jutro- codzienność.
Ostatnio otrzymałam w prezencie fotel i to on stał się moim warsztatem;-)


Jagoda Gindera

1.Czym jest dla Pani szczęście? Ma Pani swój uniwersalny "przepis na szczęście"? :)

Całkiem niedawno moja powieść brała udział w konkursie. Aby wygrać „Mogę wszystko” należało podać „przepis na szczęście” wówczas wydawało się to takie proste… teraz jak patrzę na pytanie, to zachodzę w głowę jak mogłam je zadać;-) Moja odpowiedź brzmi pewnie dość banalnie: żyć zgodnie z własnym sumieniem… może być?

2. Pisarz tworzy przede wszystkim dla czytelników. Oni są odbiorcą jego tekstów i wyrażają o nich opinie, pozytywne albo negatywne. Moje pytanie dotyczy tej drugiej kategorii. Jak reaguje Pani na krytykę? Czy uważa Pani, że krytyka motywuje do dalszego działania czy raczej podcina pisarskie skrzydła? :)

Z krytyką jako taką jeszcze nie miałam okazji się spotkać (i dali Bóg nie stanąć nam na drodze;-)) Otrzymałam jedną recenzję, która mniej mi się podobała. Ludzie są różni, jedni wolą pomidorową inni rosół. Konstruktywna krytyka pozwala otworzyć oczy na wcześniej popełnione błędy i uczy nas radzić sobie z tym, z czym wcześniej nie dawaliśmy sobie rady, lub nawet nie wiedzieliśmy o popełnianych błędach. Krytyka to nic złego, należy wyciągnąć wnioski i działać dalej. Na pewno nie poddawać się, a czasem śmiać się z własnych słabości.

Alicja Luwańska

1. Czy lubi Pani swoje imię?

Anita- Ani ta ani tamta- bardzo lubię swoje imię ;-)

2. Pierwsza przeczytana książka (nie chodzi o elementarz)?

„Nie wierzcie w bociany”, autora niestety nie pamiętam. Miałam 6 lat a książka opowiadała dziecięcym główkom w jaki sposób przyszły na świat. Zwolniło to moją mamę z wielu krępujących odpowiedzi na moje pytania ;)

3. Kiedy ukaże się druga powieść i czy w ogóle się pojawi?

„Zaraza wracam” w maju, kolejną planuję jeszcze w tym roku, a co dalej, zobaczymy...

Beata Badera

1. Czy każda kobieta może wszystko?

Nie chcę się powtarzać, wcześniej padło podobne pytanie…ale uzupełnię tylko odpowiedź tytuł „Mogę wszystko” miał być i jest przekazem, chciałam pokazać że zawsze można znaleźć jakieś rozwiązanie, z lepszym czy mniejszym skutkiem, ale światełko w tunelu musi być (i to nie ma być pociąg;-))

2. Jakie to uczucie gdy wydana książka staje się bestsellerem ?

Cudowne, nie mogłam w to uwierzyć! Płakałam i śmiałam się na przemian. A poinformowali mnie o tym czytelnicy, otrzymałam messengera ze zdjęciem księgarni a na nim okładka „Mogę wszystko” –Bestseller. Oszalałam, emocje jakie mi towarzyszyły- bezcenne. Z tego miejsca raz jeszcze dziękuję.

3.Jesteś z Gdyni...czy lubisz tu wypoczywać? Czy wolisz zmianę klimatu na czas relaksu?

Kocham moje miasto bez dwóch zdań! O każdej porze roku jest tu pięknie. Uwielbiam morze i chętnie jeżdżę na plażę- ta przestrzeń…. Oj zatęskniłam za latem….


Janina Kowalska

1. Słuchałam Pani wywiadu udzielonego w Radiu Gdańsk, czy towarzyszył Pani stres?

(Oj, trafił się ktoś z pomorskiego) Tak, ogólnie ze mnie straszek, ale miałam wspaniałego rozmówcę…p. Marzena Bakowska wyciszyła mnie anegdotami, oprowadziła po studiu i kiedy zorientowałam się, że jest już po nagraniu –zaczęłam się denerwować, bo nic nie pamiętałam;-)

2. Jakie okolice Trójmiasta lubi Pani najbardziej a jakie najmniej?

Wiele okolic dopiero poznaje, choć mieszkam tu od zawsze. Ścieżki rowerowe pozwalają dostać się rowerem tam, gdzie auto nie wjedzie i tak odkrywam różne zakamarki dzielnic Gdyni i Trójmiasta. Czasem bywa strasznie i mógłby powstać niezły kryminał, a czasem niezła komedia. Ostatnio miałam okazję poznać port od wewnątrz, nie tylko zza bramy- fascynujące informacje dane mi było wysłuchać. Byłam też w symulatorze kabiny statku i wpływałam do portu, cumowałam. Mogłam również podziwiać widoki z najwyższego punktu w Gdyni (Sea Towers), obejrzałam wystawę w Muzeum Marynarki Wojennej, spędziłam weekend w Centrum Nauki Experyment, a nie dalej jak przedwczoraj (10 go lutego) uczestniczyłam w obchodach urodzin mojego miasta. Gdynia ma 91 lat! Latem zaś zdarza mi się wypływać z przyjaciółmi jachtem w morze (rzadko, bo to wyzwanie kiedy „buja”) a…i kocham Gdynię za Open’er Festival….Jeny, ja naprawdę kocham swoje miasto!!! ZAPRASZAM

3. Czy tragiczny wątek o którym Pani wspomina to uśmiercenie głównego bohatera?

Tragiczny wątek spowodował, że moja postać uciekła z kraju, ale spokojnie…wróciła do Trójmiasta;-)

Janusz Fo

1. Dla kogo/czego byłaby Pani w stanie porzucić pisarstwo?

Myślę, że nawet gdybym straciła ręce, nie porzuciłabym tej pasji…zrobiłabym wszystko;-)



Dziękujemy Anicie za poświęcony czas.